Obserwujesz?

niedziela, 5 kwietnia 2020

OK..?

Hejka ;)

Myślę, ze jeszcze nie wyszłam z wprawy do pisania, wiec postaram się dzisiaj sklecić coś ciekawego. Generalnie to rozmyślałam sobie ostatnio nad tym, że ludzieczęsto w zły sposób odbierają innych... I dlaczego tak się dzieje? 
W dzisiejszych czasach nie można być dumnym z tego, ze jest się sobą... Niestety. Ale są wyjątki (tak, ja też jestem tym wyjatkiem), które nigdy nie ukrywają szczerych uczuć i chcą mówić głośno, co myślą.

Kiedy przyjechałam do Anglii, miałam dopiero co skonczone 19 lat i tak naprawdę mało wiedziałam o życiu. Może też niekoniecznie o życiu samym w sobie, ale o relacjach międzyludzkich. 
Sama wizja pracy we fabryce przytłoczyła mnie dość mocno ale jednocześnie pomogła mi ukształtować zdecydowany charakter. I tak minął mój pierwszy rok - w pralni... Żadna praca nie hańbi - to wyniosłam z domu - i każdy praca jest potrzebna, ale to był moment w moim dotychczasowym życiu, gdy pomyślałam, ze nie chcę tak. Że nie chcę być jak inni ludzie, któzy przyjechali tu przede mną... Po to by tylko się rozmnożyć, a potem harować by utrzymać potomstwo... Dla mnie nie tak wygląda idealny model egzystencji. Wielu się ze mną nie zgodzi - przecież żyjemy po to by przedłużać gatunek i takie tam. 
No właśnie - czy naprawdę tylko po to żyjemy?

Zmieniłam pracę, poznałam nowych ludzii odżyłam. Po roku zdałam sobie sprawę, zeja po prostu muszę mieć zapewnioną dawkę świeżych emocji, przygód i adrenaliny, dlatego właśnie i w kolejnej ROBOCIE doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Nie nadaję się do manualnych robótek na 8h każdego dnia... 
Praca ta jest nudna i nie daje możliwości rozwijania umiejętności. Nie krytykuję osób, które tam pracują, bo każdy z nas jest tam z jakiegoś osobistego powodu... 


Pierwsze co wymyśliłam to biznes internetowy. Trafiłam na cudowną kobietę z Manchesteru, która wprowadziła mnie w światek piramid. Bardzo mi się spodobała ta inwencja, zaczęłam wiec działać, ale nie ukrywam, że bez wsparcia czasami było ciężko. I poddałam się, tak nawet bez walki, bo stwierdziłam, ze nie nadaję się...
Ale gdyby nie to, nie podjęłabym się tego, co robię do dziś! 
Umówiłam się raz na sesję z fotografem, bo potrzebowałam fajne biznesowe fotencje. Sesja była bardzo udana, cudowna atmosfera i ludzie z perspektywami. Jeszcze tego samego dnia założyłam profil na stronie z castingami i, o dziwo!, dostałam kilka płatnych propozycji na zdjęcia. 
To było coś, co dało mi kopa i motywację do pracy nad sobą. 
Przecież zawsze chciałam zostać fotomodelką - ale wyśmiewana w szkole z powodu wzrostu, nadwagi i niedoskonałej cery oraz pochodzenia nie myślałam o tym na poważnie - i czułam, ze to moment, w którym mogę dać z siebie więcej. 

Na początku to były sesje portretowe, udawało mi się zarobić tyle co na jedzenie, a i tak mnie to cieszyło. Podobała mi się opcja nauki nowych umiejetnosci - wbrew pozorom modelowanie/pozowanie to naprawdę sztuka! Po jakimś czasie wszystko wyszło na jaw, bo na początku tylko najbliżsi wiedzieli. Ludzie zaczęli się dziwnie na mnie patrzec, niektórzy urwali kontakt całkowicie (mimo, ze nadal na insta patrzą co dodaję na relacje)... Było mi przykro, bo nikomu nie zrobiłam krzywdy, a dawni znajomi zaczęli myśleć, że nagle uważam się za kogoś lepszego. I byłam naprawdę tym zarówno zaskoczona jak i zdezorientowana. Mimo wszystko powiedziałam sobie, ze muszę isć dalej, bo czułam, ze to coś, co lubię i chcę to robić. 
Gdy wzięłam udział w konkursie do kalendarza i pierwszy raz opublikowałam zdjecia w bieliźnie, to już w ogóle był szok. Pogarda ze strony żeńskiej w 100% oraz pełna skrzynka spamu od napalonych samców alfa. 
Nadal jestem tym samym człowiekiem, tą samą Agnieszką, która kocha koty, która pisze wiersze, któa lubi gotować gulasz, która codziennie ćwiczy, która regularnie wypłakuje w poduszke wszystkie żale. I nadal jestem tą samą pipą, która uwielbia wywoływać kontrowersje i głośno mówić swoje zdanie...

Zmierzam do tego by uświadomić ludziom jak bardzo ważne jest dążenie do swoich marzeń i niezapominanie o nich w pośpiesznym pociągu życiowych wydarzeń. 
To, co mówią inni nie powinno nas zatrzymywać. Trzeba wysłuchać i to przemyśleć, ale dlaczego ktoś ma kierować naszym życiem skoro nie chodzi na co dzień w naszych butach. Nie zgadzam się na to. Kiedyś myślałam, że hejt mnie nie dotyczy. Gdy zaczęłam wrzucać do sieci filmiki jak ćwiczę, dostałam masę negatywnych opinii, wiadomości prywatnych... Od ludzi z tego właśnie miasta Yeovil... Od rodaków, którym powinęła się noga i nie starali się nawet nic naprawić by było lepiej... Tyle, że mało kto wiedział o tym, że uczę się wieczorami, że robię kurs fitnessu, bo wiem, co chcę robić przez resztę mojego życia. 

Kluczem do sukcesu jest szukanie. Trzeba próbować, każde nowe doświadczenie jest warte przemyślenia i dzieje się z jakiegoś powodu. Warto otaczać się ludźmi, którzy pragną rozwoju osobistego i są ambitni. Ktoś mi zadał raz pytanie dotyczące moich nagich zdjęć, tak - porno zdjęć, mówiąc, ze nie szanuję się i jestem pewnie zwykłą kurwą. I wiecie, co jest przezabawne? Że najczęsciej to meżowie tych właśnie kobiet przysyłają mi pikantne wiadomości... 
Czy czuję, ze robię coś złego? Absolutnie. 

Tak, nadal pracuję od 5 lat w jednym miejscu i wydaje mi się, że tego było mi trzeba zebym zrozumiała wiele rzeczy na temat własnej osobowości. Lubię moje dodatkowe zajęcia i nie chcę z tego rezygnować. Postaram się wrócić do bloga, w końcu to też sprawia mi dużo przyjemności.

Ciąg dalszy nastąpi...

Muszę poodwiedzać Wasze blogi, dobrze, ze mam zapisane je na liscie czytelniczej, bo chyba bym oszalała. Kto wytrwał do końca czytania tego posta? :) 

Mam nadzieję, ze u Was wszystko ok.

Buziole :*

czwartek, 25 stycznia 2018

TEARS SESSION

Cześć ;)

Ostatnio znów miałam okazję wziać udział w sesji fotograficznej. Motywem przewodnim były łzy. Co prawda, nie dokońca wyszło tak jak ja bym tego chciała, ale myślę, ze jak na amatorkę, nie wyglądam aż tak źle, hehe ;)

Nie zapomnijcie śledzić mnie na instagramie :)


środa, 6 grudnia 2017

SWIMSUIT PHOTO SESSION

Hej ;)

Czy u Was już panuje nastrój swiąteczny?
Mówiłam sobie, ze po co mi choinka jak i tak jadę do Polski do na święta i ot mam choinkę w salonie, haha ;) W tv wszędzie puszczają piosenki, któe nadają klimat i zachciało mi się drzewka. 

W sobotę byłam na kolejnej sesji, któą uważam za naprawdę udaną. Pomimo moich niedoskonałości typu tłuste nogi, jestem w stanie stwierdzić, ze zdjecia nie wyszły najgorzej.

A poza tym mam dla Was taką informację, ze mozecie wypełniać płątne ankiety online i jest to faktycznie opłacalne, różnie to wychodzi, średnio 50zł na 2 tygodnie, plus możecie to polecać innym i też macie prowizje. Zobaczcie sami:
PŁATNE ANKIETY

Nie zapomnijcie śledzić mnie na insta:



wtorek, 21 listopada 2017

BUSINESS WOMAN PHOTO SESSION

Hej :)

Zbliżamy się do końca miesiąca... Leci ten czas! 
A co u Was? U mnie raz z górki, raz pod górkę. Byle do piatku.

Ostatnio wybrałam się na sesję. Hasłem przewodnim był biznes, ale w sumie wyszło jak wyszło :) Mile spędzony czas.


wtorek, 7 listopada 2017

IRLANDIA ZDOBYTA - NASZA PIERWSZA ROCZNICA

Hej kochani :)

Za oknem mamy słońce, które miesza się dzisiaj z deszczowymi chmurami - oby tylko nie padało, gdy będę jechała do pracy. W deszcz prowadzić nie lubię! Mniejsza teraz z tym, chciałabym Wam krótko zrelacjonować wycieczkę do Irlandii, na którą wybrałam się razem ze Sławkiem by świętować naszą pierwszą rocznicę. Gdybym miała opisać to w jednym słowie... Cudownie!

Byliśmy razem już w wielu pięknych miejscach, ale Irlandia spodobała mi się szczególnie. Sama nie wiem dlaczego, moze to ten ponury urok? Spodziewałam się deszczu, zresztą tak samo jak na niego liczyliśmy jadąc do Szkocji, ale nie było mi dane poczuć na twarzy ani kropli z irlandzkiego nieba. 

Pierwszego dnia, dotarliśmy do hotelu na nogach, oddalony był od lotniska 10min pieszo. Wieczorny spacer był naprawdę przyjemny i od razu można było poczuć chłodny wiatr. Po romantycznej kolacji jak z bajki poszliśmy spać by rano wstać i dostać się do centrum Dublina na wycieczkę z przewodnikiem. 


Pierwszą atrakcją były ogrody Powerscourt i tu pozwolę sobie wkleić info ze strony navtur.pl:

,,Powerscourt Estate to rozległa posiadłość wiejska we wschodniej Irlandii (hrabstwo Wicklow), położona nad rzeką Dargle u podnóża słynnej góry Sugar Loaf (Cukrowa Głowa), około 30 km w kierunku południowym od Dublina. Tym co przyciąga tu wielu turystów jest otoczona pięknymi ogrodami (Powerscourt Gardens) okazała rezydencja mieszkalna (Powerscourt House). Założenie to powstało w latach 1731-1741 w miejscu dawnego XIII wiecznego zamku obronnego. Jego głównym projektantem był działający w owym czasie na terenie Irlandii słynny niemiecki architekt - Richard Cassels (1690-1751).

Dziś największą atrakcją Powerscourt Estate, są ciągnące się na długości przeszło 20 hektarów malownicze ogrody. Obejrzeć można tu m.in. wielopoziomowy ogród japoński, okazałą fontannę, ogród różany, wykonane z metalu pomniki Pegazów jezioro Trytona czy liczne posagi. Przechadzając się po ogrodach warto także zajrzeć na ekscentryczny cmentarz dla zwierząt, gdzie spotkać można m.in. nagrobki zwierząt domowych takich jak krowy. W weekendy miejsce to bardzo chętnie odwiedzane jest przez osoby z pobliskiego Dublina oraz okolic. W bezpośrednim sąsiedztwie Powerscourt Estate znajduje się pole golfowe, a w odległości około 7 km natrafić możemy największy irlandzki wodospad (Powerscourt Waterfall).''


sobota, 23 września 2017

SCOTLAND! SO BEAUTIFUL PLACE

Cześć ;)

Witam Was na moim blogu, znów po dłuższej przerwie. Czasem tyle się dzieje, że nawet nie mam czasu dla siebie samej, dla przyjemności jaką jest pisanie bloga. Wielu z Was też już nie czyta moich postów, choć wiem, ze to z mojej winy, bo co tu czytać skoro nic nowego się nie pojawia?

Pod koniec sierpnia pojechaliśmy do Szkocji - ja i mój luby. Boże! Jakie to cudowne miejsce. Góry, o tak jednak w moim sercu nadal płonie ogień miłości do wody: plaża i te sprawy... 
Cudownie, jednym słowem cudownie! 

Pierwszym miejscem jakie zwiedziliśmy był zamek Dunrobin w miejscowości Golspie. Przepiękny. Chyba najpiękniejszy z wszystkich zamków, które w swoim życiu do tej pory widziałam.